Kategorie
Inne

7 patentów na podróżowanie z małym dzieckiem

I: Chce pokazać bobasowi cały świat! Jedziemy nad morze? Albo w góry!

B: Świetnie jedziemy samochodem!

I tu następuje chwila zawahania wśród rodziców, którzy wyobrażając sobie kilka godzin drogi czują, że zaczynają zdecydowanie szybciej siwieć lub totalny luzik u tych, których pociechy automatycznie zasypiają po zamknięciu drzwi. My należymy do tej pierwsze grupy i nie raz nieźle się nagimnastykowaliśmy żeby przejechać z punktu A do B.

Jeśli wiesz o czym mowa sprawdź nasze 7 patentów na podróżowanie z małym dzieckiem. Nasze ma niespełna roczek, więc może któryś z nich sprawdzi się też u Was i dojedziecie do celu nieco spokojniej.

1. Jeśli ktoś jedzie z tyłu razem z dzieckiem, niech to będzie inna osoba niż mama. Może dobrze znana babcia, dziadek, wujek lub tata. Maleńkiemu dziecku pewnie trudno zrozumieć sytuację, w której jedno z rodziców siedzi obok ale nie bierze go na ręce. Widząc innego członka rodziny maluszek też może czuć się bezpiecznie. I będzie spokojny.

2. Przesiądźcie się do przodu. To był u nas strzał w dziesiątkę. Na początku też mieliśmy mieszane uczucia gdy Staś zostawał sam z tyłu. Niepotrzebnie! Synek świetnie sobie radzi. Mówimy do niego i widzimy go w lusterku. Podczas jazdy jest spokojny. Dodatkową zaletą tego rozwiązania jest zwiększone bezpieczeństwo. Osoba w tyłu w razie wypadku czy dachowania stanowi dodatkowe zagrożenie dla dziecka. Podczas krótszych przejazdów, do 1 godziny Staś podróżuje z tyłu sam.

3. Przygotujcie na drogę „zabawkę niespodziankę”. Jest szansa, że nieznana rzecz zajmuje bobasa na dłuższą chwilę. Oprócz niespodzianki zabierzcie już sprawdzone ulubione zabawki, książeczki itp, którymi maluszek lubi się bawić i może zająć się na kilka minut. My mieliśmy zawsze cała torbę:)

4. Smoczek. U nas w podróży się sprawdzał. Pomaga regulować emocje szczególnie u najmłodszych dzieci.

5. Muzyka! Śpiewanie, granie, zabawa dźwiękami. Dzieci już w brzuchu mamy mają dobrze wykształcony słuch. Z uwagą słuchają nowych dźwięków i muzyki. U nas muzyka to podstawa spokojnego podróżowania. Nie uważam się za dobrze śpiewająca osobę…moje dziecko uważa chyba jednak inaczej:) Poza tym nasz ulubiony repertuar to Śpiewające brzdące, Pomelody i oczywiście baby shark.

6. Zabawy. Akuku, teatrzyk, światełka, miny, dziwne dźwięki, wszystko co odciągnie uwagę poddenerwowanego pasażera … Ogranicza nas tylko wyobraźnia.

7. Telefon. Czasem nadchodzi moment gdy wszystkie wymienione patenty to za mało….w podbramkowych sytuacjach, gdy dziecko płacze w foteliku, a my nie możemy się zatrzymać bo jadąc autostradą akurat nie ma żadnego parkingu lub spieszymy się, żeby się zameldować telefon może pomóc uspokoić sytuację.

Oprócz tego grzechotki, piszczałki, szeleszczące zabawki to wszystko może zaciekawić bobasa.

Macie inne pomysły na spędzanie czasu podczas jazdy? Podzielcie się nimi w komentarzu:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *